"Wesołość"


Etykiety:

1

Dobrze jest popisać. Popisać coś innego niż pieprzone prace na uczelnie, które w gruncie rzeczy są popisem umiejętności wyginania zdań do niemożebnie przytłaczającej długości. Takie pieprzenie dla pieprzenia, byle ładnie brzmiało, miało dużo przypisów do mniej lub bardziej uczonych głów (z naciskiem na bardziej). Przydatne są również jakieś mega głupie, i - zapomniane nawet przez najstarszych gurali - słowa, bo to taki lans napisać termin „siermiężny”, „penalizacja” czy „egzemplifikacja”. Parę takich słów i od razu wykładowca, tudzież ćwiczeniowiec widzi, że ma do czynienia z człowiekiem na poziomie. To że przeciętny student w życiu codziennym zamiast mówić o penalizacji, powie raczej że ktoś kogoś za coś zapierdolił, nie ma tu znaczenia. Może nieco koloryzuję i przedstawiam studentów jako pół głupich (broń Boże nie o to mi chodzi, raczej chcę wskazać na pewien stopień „luźności” jakim się charakteryzują) ale to tylko obrazuje sztuczność nadmuchanych frazesów, które są tak na miejscu w języku naukowym. W ogóle jestem na drugim roku (dla jednych to pro, dla innych ledwie świeżak) i nadal nie mogę się nadziwić jak to wszystko na uczelni trzyma się w kupie. Ten jeden wielki bajzel, o często chorych restrykcjach i wytycznych. Ale jak to ktoś z moich znajomych ostatnio ocenił – jest wesoło. Cóż, czasem po prostu nie takiej wesołości oczekuję…, męczy mnie ona po prostu.

1 Response to ""Wesołość""

  1. Ty weź się może zacznij uczyć, zanim blipować co godzinę...potem znów będziesz płakać, że coś oblałeś.