Freestyle Sylwester 09/10, czyli tak sie bawi ekipa Pierniconu i Toruńskich Dni Fantastyki :)


Etykiety:

5

Miniony Sylwester został zaaranżowany bardzo spontanicznie. Dzień wcześniej dostałem telefon od Seby, że robi domówkę i czy nie jestem chętny wpaść? W gruncie rzeczy stwierdziłem, że to świetna opcja. Spytałem jeszcze tylko czy mogę ze sobą kogoś zabrać? Nie było z tym większych problemów, więc zawinąłem z sobą Gumę i Michała, po drodze dokoptował się Gil, za to zrezygnował Michał... Dlaczego? Nie wiem... może swędział go nos, albo rzęsy? Heh, taki żarcik ;). Szkoda, że Michała nie było... No, ale nic to wróćmy do relacji. Po szybkich frytach w kebabowni na Szewskiej (nie jadłem kolacji) ruszyliśmy w stronę "Destination place", czyli ulicy Mickiewicza. Zgubiliśmy się w okolicy psychiatryka, ale pomógł nam szybciutko... nie, nie pan doktor, a Seba. Weszliśmy wysoooko w górę do mieszkanka. A tam czekała już na nas cała ekipa. Ładne parę osób. Rozmawialiśmy wesoło, piliśmy, paliliśmy i to samo w kolejności odwrotnej, od środka i we wszystkich możliwych kombinacjach. Gdy humory zaczęły już dopisywać zdaje się, że ja zaproponowałem byśmy urządzili sobie wieczorek fristajlowy. Chyba tylko poziom alkoholu spowodował, że wśród ekipy, która prawie nie słucha rapu wszyscy entuzjastycznie się do tego odnieśli. Seba wyjął mikrofony, przyciemniliśmy światło i zaczęła się jazda, głównie pod bity kalibra. Na majkach bawiliśmy się głównie w trójkę - Seba (pierwsze foto), Jarek (aka szalony kaliber style, drugie foto) i ja, czasem dołączała Magda (trzecie foto). Od dawna chciałem pofreestylować, ale nie było chętnych, strasznie na to czekałem i udało się w sylwestra. Kompletnie wcześniej się tego nie spodziewałem. Co więcej ekipa naprawdę dawała radę. Guma wypił domowej roboty wódkę (60% alko :))) i dosyć szybko zaliczył stan bliski zgonu. Walił C-walki i wogóle. Poza tym napisałbym coś jeszcze, ale mi zabronił więc nie napiszę. Musicie jednak wiedzieć, że na pewno się byście po nim tego nie spodziewali :). O północy wyszliśmy przed hacjendę :P, w stanie upojenia przytuliłem chyba z pół bydgoskiego płci przeciwnej, Guma się wypieprzył, śpiewaliśmy przyśpiewki chyba z 10 klubów i inne JP na 100%. Słowem żenująco i meega, meeega fajnie. Potem dalszy ciąg fristajl battle'a już tylko w duelu z Sebą bo reszta powoli wymiękała. A dalej sen z Anią... Oj było przyjemnie, tego potrzebowałem po półrocznej przerwie od czasu gdy byłem z Natalią (pozdrowienia, jeśli to czytasz!). A rano dziewczyny chciały oglądać "Kubuś Puchatek i Hefalumpy", jako że nie byliśmy zbyt chętni zagraliśmy w Pędzące Żółwie i Monstermaler, aby planszowo Sylwester nie był stracony. Koło obiadu, zawijaliśmy do domku. Było Przezacnie. Specjalnie dla Gumy: Taak, ten Sylwester jest w moim TOP 10 :D.













5 Response to "Freestyle Sylwester 09/10, czyli tak sie bawi ekipa Pierniconu i Toruńskich Dni Fantastyki :)"

  1. Fajnie, że się świetnie bawiłeś ;)
    Buziaki ;)

    Anonimowy says:

    :)

    sirjedi says:

    :)

    sirjedi says:

    Nie ukrywam, że mogło być lepiej, ale kilka perełek znajdziesz. ;)

    Jaram się, że komentujesz swój wpis ze swojego bloga na moim :D