Zapraszam na moje zahconne punkty programu!


Etykiety:

2

Już w najbliższy Piątek startuje Zahcon 2009. I to właśnie w piątkowe popołudnie (tuż po egzaminie z Mikrosocjologii ;)) zapraszam na dwa punkty programu, które na Zahconie organizuję. Oto one:

Turniej gry Hej! To moja ryba! (Prowadzenie: Mateusz „JAskier” Pitulski)
Czas trwania: ok. 1h
Na Biegunie pingwiny przeskakują z kry na krę w poszukiwaniu smacznych ryb. Muszą pilnować też swojego łowiska przed zapędami innych pingwinów. Zmyślny pingwin, który napełni swój brzuch największą ilością tłuściutkich śledzików wygra rozgrywkę, zdobywając tytuł Pingwina Zahconu 2009 ;).




Turniej gry Konkurencja (Prowadzenie: Mateusz „JAskier” Pitulski)
Czas trwania: 1-2 h
Czy jesteś w stanie poprowadzić swój sklep do zwycięstwa, czy to u ciebie będą kupować najbogatsi mieszkańcy miasta? A może zaleje cię fala brudasów wywołując epidemię. Zresztą oni nie są jeszcze najgorsi. Wyobraź sobie Grubasów blokujących przejścia między regałami, Złodziei czekających na sposobną okazję, czy Kretynów, o których szkoda nawet gadać. No ale nikt nie mówił, że prowadzenie sklepu to łatwy kawałek chleba.
Sprawdź się w turnieju pierwszej wydanej gry rodem z Torunia. To już drugi turniej Konkurencji na Zahconie, zapraszam – autor/prowadzący ;).

Rap na dziś #1


Etykiety:

0

Wzorem Łukasza Orbitowskiego, który swoją drogą już za tydzień będzie na Zahconie i zarazem należy do piątki moich ulubionych pisarzy, rozpoczynam cykl wpisów "Rap na dziś" ( Z taką niewielką różnicą, że u Orbitowskiego jest to metal zamiast RAPu ;)) . Czyli po prostu będę wstawiał kawałki, które z jakiegoś powodu - mniej lub bardziej subiektywnego - w danym momencie wpadły mi w ucho. Na dziś kawałek z nadchodzącego, debiutanckiego krążka Człowienia. Na moje fajnie buja... Tekst też dobry.

Akcja niemiecka


Etykiety:

2

video

Od jakiegoś czasu dzielnicowa (pisząc dzielnicowa w dalszym ciągu mam na myśli Jakubskie = for life ;)) skate ekipa planowała wypad na nagrywki na galerię. Nieomal przypłaciliśmy to życiem, gdyż ochroniarz (tudzież nie ochroniarz, cholera wie kim był). Wyszedł z budynku i zaczął okładać wszystkich po kolei. Pierw dostało się Gilowi, później wszystkim z osobna, desce Miłka, piciu Gumy itd. Ja szczęśliwie zastosowałem znaną technikę walki „Uciekajto” zostawiając kolegów na pastwę losu za co trochę mi wstyd, niemniej naprawdę nie wyglądało to różowo. Szczęśliwie w końcu wszyscy przeżyli i większych strat nie odnotowano. A mały-bo-mały Drop In galeryjny w moim wykonaniu, sklejony za pierwszym razem został uwieczniony i chwała za to. Macie go powyżej.