Copernicon 2012 - luźna mini-relacja


Etykiety:

3

No to czas na moją recenzję. Tegoroczna edycja Coperniconu wypadła nieźle, aczkolwiek nie obyło się bez znaczących minusów, w wyniku których do ideału jeszcze daleka droga. Zdecydowany plus jest taki, że był to największy frekwencyjnie konwent w Toruniu. Taka masa ludzi na szczęście nieźle rozbiła się w dużej lokacji. Akredytacja także działała bardzo sprawnie. Turniejów planszowych było sporo, szkoda jednak że dużo z nich się nakładało. Zadowolony jestem także z punktów prowadzonych przeze mnie. Bez absolutnego proszenia ludzi o zapisy na turnieju Konkurencji zjawiło się 8 osób (właśnie na tyle byłem przygotowany i na tyle liczyłem), natomiast w turnieju Duchów pomimo pogańskiej godziny grało 6 osób. Naprawdę super. Zdecydowanie przyznaję Janowi rację (pisze o tym na Facebook'u Planszowania), że w tym roku bardzo kiepscy goście znaleźli się na Coperniconie. W tej kwestii regres jest gigantyczny. Zamiast Sapkowskiego, Orbitowskiego czy Pilipiuka, mieliśmy zestaw z serii "noname". Szkoda. Lokacja konwentowa, jak już wspominałem zdała egzamin. Przestronna, świetnie umiejscowiona. Tylko dlaczego Games Room był w niebie? Na końcu świata i 100 schodów dalej? Dlaczego nie można w nim było otworzyć okien? Duszność nad dusznościami tam panowała. No i faktycznie, nagrody do wyszukanych nie należały. Sporo makulatury, gier nadających się do roztrzaskania o kant pupy i innego badziewia. Błędnym pomysłem w mojej opinii było także rozbicie imprezy na kilka lokacji (ciekawe czy to właśnie było powodem tak wysokiej wejściówki w tym roku, całe szczęście że jako twórca programu nie musiałem płacić). Aha, i jeszcze jedno. Wybór gier w Games Roomie był za mały. Za dużo było kobył, za mało chwilerów. Nie było dramatu, aczkolwiek troszeczkę zabrakło niektórych tytułów. Plusów było jeszcze parę: pomocni i mili organizatorzy, profesjonalny i przydatny informator konwentowy, fajne t-shirty promujące imprezę, no i ludzie. Genialni ludzie na imprezie. W tym miejscu pragnę podziękować osobom, z którymi świetnie spędziłem czas na tegorocznej imprezie (kolejność randomowa): Scorgonowi i Marcie, Szatiemu, Janowi, Wałczowi, Gumie, Adamowi od The Spoils, Oli z Games Roomu, Radkowi (aka SZATAN ;), ekipie Dobrych Historii). Było świetnie!

Nauka i turniej gry Konkurencja (stolik eliminacyjny nr 1), Festiwal Copernicon, 05.10.2012


 
Nauka i turniej gry Konkurencja (stolik eliminacyjny nr 2), Festiwal Copernicon, 05.10.2012


Sebastian prezentuje antologię Lovercraftowską

3 Response to "Copernicon 2012 - luźna mini-relacja"

  1. Lokalizacja Games Roomu wynikła z tego, że dwa dni przed imprezą zabrano nam 2 sale (m. in. poprzedni Games Room, który był na 1. piętrze) i jakoś musieliśmy zareagować. Staraliśmy się najbardziej jak się dało.

    Kwestia okien - w innej sali jedno okno po prostu wypadło... ze starości. Baliśmy się więc powtórki z rozrywki i dodatkowych kosztów.

    Anonimowy says:

    Anonim czyli Pobortza, w sprawie okien:
    pierwszego dnia Coperniconu ktoś otworzył okno i nagle wypadła z tego okna szyba. W okolicach 21-22 po całym Maiusie biegali gżdacze rozwieszający kartki "nie otwierać okien".

    Anonimowy says:

    Solidna ocena. Może następnym razem trzeba będzie z naszej strony żaangażować się mocniej żeby było więcej turniejów. I żeby gamesroom miał większy koloryt.

    Jan.